Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Viva Glam

Hasła HIV, AIDS zazwyczaj wydają się nam z innej bajki. Mimo postępu medycyny problem był i jest i nie należy zamiatać go pod dywan, bo dotyczy każdej grupy społecznej, każdej płci każdej orientacji i ludzi w każdym wieku. Niestety nasza wierność wobec partnera nie jest 100% gwarantem bezpieczeństwa, gdyż kontrolę mamy jedynie nad własnym życiem a i tu czasem popełniamy bezmyślne błędy.

1 grudnia to światowy dzień walki z AIDS, ale jak bywa z większością tego typu świąt jest jedynie pretekstem do zwrócenia uwagi na problem, który to powinien być rozwiązywany przez okrągły rok. Jak? Można np. wyjechać na wolontariat do regionów świata szczególnie dotkniętych problemem AIDS , można zgłosić się do lokalnych fundacji i zaangażować w ich działalność, można zasilić ich konta, ale też można zakupić pomadkę w M•A•C'u z kolekcji VivaGlam. M•A•C wyselekcjonował jedne ze swoich topowych produktów - błyszczyki i pomadki o rożnych wykonczeniach i kolorach, ubrał je w eleganckie czerwone opakowania a dochód ze sprzedaży tych produktów przekazuje fundacji M•A•C AIDS FUND. Codziennie. Przez cały rok. 
Zakres działalności fundacji jest ogromny, od zakupu prezerwatyw, testów, przez warsztaty i szkolenia po wsparcie materialne najuboższych zarażonych - dzieci i dorosłych. I tak np.: jedna pomadka wystarcza na zakup około 233prezerwatyw dla mężczyzn, lub 23prezerwatyw dla kobiet; albo na zakup 1 "szybkiego" testu na obecność HIV; bądź na sesję doradczą dla osób chorych. 

Cena pomadek i błyszczyków jest taka sama jak innych tego samego rodzaju produktów. Główna kolekcja obejmuje 6 kolorów, ale są też kolekcje limitowane wprowadzane na kilka miesięcy. Zwykle jest to jeden, lub dwa kolory sygnowane przez artystów wspierających daną kampanię. Przez lata uzbierała się lista ciekawych osobowości będących twarzą VivaGlam - KD Lang, sie Elton John, Christina ACindy LauperLadyGaga, Niki Minaj, Ricky Martin, Rihanna

->Więcej informacji









poniedziałek, 30 czerwca 2014

Obiecujące znajomości

Przedstawiam ekipę, która nieoczekiwanie sprostała oczekiwaniom mojej wybrednej skóry. Osiągnięty cel - przykrycie przebarwień i wyrównanie kolorytu, bez przesuszeń, naturalne wykończenie, słoneczne konkurowanie, trwałość na kilka godzin ( w tym intensywny wysiłek fizyczny) a wszystko osiągnięte w banalnie prosty sposób ( pędzlami MAC 130 i 150). Opcja dla suchej skory o dość jasnej karnacji: 

- BB light plus w kompakcie, SPF30, kremowa, nawilżająca formuła, o przyzwoitym kryciu ( mocniejszym niż niejeden podkład)
- BB golden w kompakcie - sezonowa nowość! Rewelacja! BB bronzer! SPF30 + nawilżenie. Prosty w obsłudze, łatwy do roztarcia, do nakładania pędzlami, gąbkami lub palcami. Genialny kosmetyk! 
- Studio Careblend Powder -light lub light plus- wyjątkowe jest w nim to, że mimo tradycyjnej formy prasowanego pudru zawiera cząsteczki olejków, dzięki czemu nie przesuszy suchej skóry, za to lekko przymatowi połysk kremów BB i utrwali makijaż na długie godziny.

 
Szczerze polecam! ;)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Ubrać faceta...

...nie jest łatwo. Zazwyczaj przywiązani do swoich "Top 5" (dwa t-shirt'y, para jeansów, bluza, spodnie dresowe) nie często sięgają po coś, co nie przypomina tego, co mają już w szafie. Co jakiś czas jednak ich nachodzi na zmianę! Zdarzało mi się już kilka razy usłyszeć od moich kolegów "chodź ze mną na zakupy, muszę coś zmienić! - ale co? - wszystko?!" ...Lubię to! :)

Zanim zaczniemy bawić się w stylistki warto poszukać inspiracji w necie -głównie dla siebie samej. Pokazywanie stylizacji zainteresowanemu może zaowocować stwierdzeniem "..to jest pedalskie!" i lipa! -Skojarzy mu się ciuch z gościem ze zdjęcia, który miał za bardzo wystylizowaną fryzurę i pozamiatane! Pomyślcie w czym byście widziały faceta, zważywszy na jego potrzeby. Inspirujmy się, ale nie kopiujmy! To, co normalne na ulicach np. Londynu, czy Paryża dla naszych ziomków może być sporym szokiem, ale nie zaszkodzi kierować się trendami. Nie zrażajcie się stwierdzeniem "różowego nigdy nie założę!" Jeśli dobrze pokierujecie całą akcją, może zmienić zdanie. W końcu chciał coś zmienić i nie wiedział jak, dlatego Wy nie możecie dać się ograniczać. Ostatecznie różowy możecie nazwać fioletowym, lub pomarańczowym- faceci to w końcu daltoniści ;)

Warto też poznać kilka zasad stylizacji, wiedzieć np. co z figurą robią pionowe pasy, przeszycia a co poziome cięcia, krótsze nogawki itp.? Określmy też proporcje męskiego ciała i ogólną sylwetkę. Wysokiego, bardzo szczupłego chłopaka nie ubierajmy w czarne rurki i za krótki przylegający ciemny t-shirt z długimi rękawami, a misia z brzusiem w poziome biało-granatowe pasy, chyba, że jeden ma być pająkiem, a drugi bosmanem z Akademii Pana Kleksa. 

Kolory. Ogólna zasada - jasne poszerza, ciemne wyszczupla - nic nowego, rownież w modzie męskiej. Warto pamiętać o akcentach. Dość monotonną stylizację mogą fajnie ożywić akcenty kolorystyczne np. buty, czy choćby nadruk na koszulce.

No i jednak nic na siłę, facet ma się czuć dobrze, wygodnie, ma się sobie podobać! Inaczej zakupy zalegną w szafie, albo wrócą do sklepu, jeśli zostały zrobione tylko dla Waszej przyjemności. Satysfakcja żadna. 

Wybierzcie taki sklep w którym znajdziecie możliwie najwiecej fajnych ciuchów. Łażenie od sklepu do sklepu, zmienianie ciuchów i przebieralni powali na łopatki największego twardziela. To znoszą tylko kobiety. Czas. - Najlepiej wtedy, kiedy w sklepie jest mały ruch- inaczej możliwa jest niepotrzebna irytacja z powodu kolejki do przymierzalni i ogólnego zamieszania. 

Wszystko już wiemy? A więc, do dzieła!
Początki mimo wszystko zwykle są trudne, oni niby chcą zmian, a jak im się pokaże coś innego, to się zaczyna: "taki kolor? taki rękaw? taki materiał?"
My kobiety wiemy, że nie każdy ciuch dobrze wygląda na wieszaku, problem w tym jakich użyć argumentów, żeby facet zechciał go w ogóle przymierzyć? Trik jest bardzo prosty: na sześć ciuchów, które możecie wziąć do przymierzalni wybieracie trzy podobne do tych, które już ma, to jest tzw. bezpieczny wybór. Od niechcenia do kompletu dorzucacie jeszcze te, w które same chcecie go ubrać. Zaczynamy od tych bezpiecznych. W przymierzalni - tylko komplementy - "To i to jest super! Ale takie już masz... - szkoda kasy!" (ekonomia to bardzo dobry argument) "..a jeszcze to zobacz.." - I zostawiacie go na chwilę z zupełnie nowym ciuchem, a w tym czasie sprytnie zamieniacie bezpieczne ciuchy na kolejne z tych, których sam by nie wybrał, oczywiście tak, żeby wszystko do siebie pasowało. Jeśli widzicie korzystną zmianę, a on jeszcze nie jest przekonany, czas na kolejną porcję argumentów/komplementów: "wyglądasz w tym bardziej męsko!", "O kurde, jaki masz zgrabny tyłek!", "Przypakowałeś ostatnio?!" -Działa! ;) Facetom zwykle ciężko sobie wyobrazić jak przymierzane spodnie będą wyglądały z marynarką, która wisi u nich w szafie, dlatego opłaca się ubrać go od stop do głów, żeby zobaczył całość, łącznie z butami. Najprawdopodobniej zakupi cały komplet.  

Ja dziś spędziłam z kumplem 1,5h na męskim dziale Zary. Po wstępnych oględzinach ciuchów i moich propozycjach usłyszałam "jeansowa koszula!? -Obciach!", "Złote spodnie???" "Granatowy sweter jest dla dziadków!"
...przy kasie pani spakowała i "złote" spodnie i jeansową koszulę i kilka innych rzeczy. Granatowy sweter pewnie poczeka do jesieni, ale nagle przestał być dziadkowy.. A to jedna ze stylizacji Lecha, którego zastałam w burej koszulce i jeansach. Na wiosnę zapragnął trochę koloru i "innych ciuchów"! Leszek czuje się młodo choć naście lat skończył już jakiś czas temu... ;) Właśnie dlatego zamiast młodzieżowej wariacji na temat tęczy postawiłam na kontrastowe zestawienie dwóch kolorów. Po męsku, modnie i na luzie.

Powodzenia kobiety! ;)



poniedziałek, 10 lutego 2014

Zamiast słońca.

Moje ciało i dusza tęsknią już za słońcem. Do wiosny jeszcze daleko, a biała jak śnieg skóra, mi osobiście już się znudziła. Solarium zdrowe nie jest, z samoopalaczem jest trochę zabawy, żeby nie zrobić zacieków, balsamy stopniowo utleniające skórę wraz z kolorem nadają ten specyficzny, nieprzyjemny zapach - odpada! 

Trafiłam na coś, co wydaje się bezpieczną i wygodną opcją sztucznej opalenizny. BodyBB od Lirene, to dwa produkty przeznaczone do nadania skórze odrobiny blasku i koloru. Łatwe do rozprowadzenia, łatwo się ich ze skory pozbyć - wystarczy jeden prysznic!

Oba produkty nieco różnią się od siebie. Jasny, zaraz po wycisnięciu jest lekko szarawą substancją z widocznymi białymi cząstęczkami. Podczas rozsmarowywania go na skórze aktywują się pigmenty i zamienia się w bardzo lekko kryjący, koloryzujący balsam o bardzo przyjemnym zapachu nadając skórze ciepłego, delikatnego kolorytu. Nie strzaskamy się tym na heban, ale skóra zyska zdrowy, równy ton. 

Opcja do ciemnej karnacji juz po wycisnięciu jest złotawo- błyszcząca. Zapach może nie jest najbardziej pożądanym, ale też nie drażni i szybko się ulatnia. Rozsmarowana emulsja nadaje skórze piękny kolor i lekki połysk. W pierwszej fazie rozsmarowywania, można mieć wrażenie, że łatwo o zacieki i nienaturalny wygląd skóry, ale nic bardziej mylnego, łatwo balsam rozprowadzić, nawet pod koniec aplikacji. 

Producent zaleca odczekać do całkowitego wyschnięcia balsamów, zanim założymy na siebie coś jasnego. - Tak też zrobiłam, po czym poszłam szaleć na parkiet i muszę przyznać, że nie zauważyłam zacieków ani na skórze, ani na ubraniu. Lubię to! ;)

Cena ok. 25zł/200ml





niedziela, 9 lutego 2014

Rzęsa rzęsie nierówna.

Wybór sztucznych rzęs nie zawsze jest prosty, czasem trudno sobie wyobrazić jak konkretny model będzie wyglądał na oczach. Dziś dla przykładu kilka fasonów Mac'owych rzęs, wraz z ich numerami. 


czwartek, 6 lutego 2014

Falujemy!

Miękkim włosom łatwo się kręci, nie zawsze jednak tak jakbyśmy chciały. Oto jeden z najprostszych sposobów na nadanie miękkie fale. Alternatywie potrzebna pianka, suszarka, lakier do włosów.

Na mokre włosy nakładam niewielką ilośc pianki, potem rozczesuję i podsuszam. Prawie suche włosy dzielę na dwie części i skręcam mocno od twarzy susząc z każdej strony. 

Pozwijane włosy zostawiam jeszcze na trochę - tu jest czas na śniadanko, makijaż lub inne ważne i mniej ważne rzeczy. ;)

Kiedy już się uspokoją po suszeniu delikatnie rozdzielam je rękoma (grzebień, lub szczotka mogą je zbyt wyprostować). Trochę lakieru i gotowe! ;)

Na urlopie polecam zrezygnować z pianki, suszarki i lakieru, po prostu skręcić wilgotne włosy i zostawić do wyschnięcia. Efekt będzie wakacyjnie lekki, siano uporządkowane, a sumienie czyste, że włosy też mają relaks
. ;)

poniedziałek, 16 września 2013

Każda okazja jest dobra, żeby trochę poszaleć

Miał być dzień bez makijażu a zrobiłam sobie Halloween...
Zainspirowałam się dwoma kreacjami - jedna z nich to dzieło świetnej Loni Baur, a drugą stworzyła charyzmatyczna artystka, którą miałam okazję podziwiać na żywo - Alex Box. Na oba zdjęcia trafiłam przeglądając stronę Pinterest.
Swoją drogą polecam i zapraszam do śledzenia moich znalezisk, uzbierało się już tego całkiem spora galeria! ...o tutaj!


A to moje inspiracje:

Loni Baur


Alex Box


Cieszę się, że dzięki internetowi można nieustannie podglądać sztukę najzdolniejszych mkijażystów świata. Uwielbiam się nią inspirować się, czy wręcz próbować odtwarzać pomysły tych niesamowicie zdolnych ludzi. Oczywiście warto poszukiwać pomysłów we własnej głowie, ale dobra inspiracja sprzyja kreatywności.
A Was co inspiruje?

poniedziałek, 2 września 2013

Zakochałam się...

Na kolekcję Retro Matte czekałam z ogromną niecierpliwością od kiedy odkryłam magię matowych pomadek z Mac'a. I nie zawiodłam się! Pomadki są cudowne! Z powodzeniem przetrwają na ustach cały dzień, wieczór lub noc.. - O ile nie będzie to czas wielkiej i tłustej uczty! O ich zaletach wspominałam już przy okazji Candy Yum-Yum, a teraz przyszły te przepiękne kolory!! Co tu dużo mówić, trzeba je zobaczyć i wypróbować! Ja nie mogłam się oprzeć trzem kolorom z ośmiu w tej kolekcji. Oto one:






Do każdej pomadki można dokupić idealnie dopasowaną konturówkę z tej samej kolekcji, z serii pro longwear. To daje możliwość zrobienia niezwykle trwałego makijażu ust, co zwykle dość trudno uzyskać.

Warto wiedzieć, że silny pigment barwi usta nawet po zmyciu pomadki, a matowe wykończenie wymaga odżywionych ust, aby wyglądały najkorzystniej. Cena 86pln.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Candy Yum-Yum daje czadu!

Nigdy nie byłam fanką pomadek, ale jest kilka takich perełek, które dają mi +100 do kobiecej pewności siebie. Oto jeda z nich: CANDY YUM-YUM by MAC. Totalnie neonowy, kryjący mat z regularnej kolekcji jest tak unikatowymi kolorem, że oryginalna, chcąca wyróżnić się z tłumu kobieta po prostu musi go mieć! Aby kolor lepiej się rozkładał i lepiej trzymał się ust warto go nałożyć na prep+prime lip, będzie jeszcze większy czad! ;) Cena 86pln
Aha! Uwaga! Po zmyciu pomadki zostaje malinowy pigment na ustach i nie polecam jej wtedy, kiedy usta są przesuszone.

piątek, 16 sierpnia 2013

Jesień idzie

Szybko, w skrócie i na temat: w roli głównej lila sweterek z TopShop'u. Są też inne kolory. Najmilszy z możliwych - I'm in love!!! 195pln :/ ...no cóż, trudno

środa, 10 lipca 2013

Gładkie ciałko

Żaden kosmetyk nie zastąpi zdrowej diety, fizycznej aktywności i specjalnych zabiegów w walce z cellulitem, ale są specyfiki, którym postawiono za cel wspierać zdrowy styl życia, dla lepszych efektów wizualnych.


Nie od dziś wiadomo, ze dobry peeling poprawia ukrwienie skóry, oczyszcza ją i przygotowuje na lepsze wchłanianie kolejnych kosmetyków. Drenujący Peeling Antycellulitowy do mycia ciała od Pharmaceris ma odpowiedniej grubości ziarna, które można na skórze odczuć, ale na tyle delikatne, żeby jej nadmiernie nie podrażnić. Jak dla mnie piątka z plusem! Zapach - świeży, przyjemny, konsystencja żelowa, śliska, nietłusta, łatwa do rozprowadzenia na skórze. Bardzo wydajny. Stosowany dwa do trzech razy w tygodniu skutecznie wygładza skórę. Dostępny od  około25zł za 225ml.

Gwóźdź programu w tej dwuproduktowej kuracji - Skoncentrowany Krem-Żel Antycellulitowy jest kosmetykiem chłodzącym, o konsystencji - jak sama nazwa wskazuje - kremu-żelu o bardzo przyjemnym zapachu. Lekka konsystencja nie klei się, łatwo się rozprowadza, ale dość szybko znika, zarówno ze skóry jak i z tubki. Krótko mówiąc żeby mieć komfort, że jest na całej powierzchni skóry, na jakiej miał się znaleźć trzeba go wciąż dokładać.

Czy to działa? -Działa wygładzająco na wierzchnią warstwę skóry, jest ona aksamitna i miła w dotyku. Obwód ud się jednak widocznie nie zmienił i zmiany cellulitowe raczej nieznacznie, ale tego akurat po samych kosmetykach się nie spodziewałam. Skóra natomiast jest jędrniejsza i miła w dotyku. Cena to około 40zł za 150ml.

Czy sięgnę po kolejne opakowania? -Po peeling na pewno, a na żel poczekam jak będzie dostępny w bardziej ekonomicznej wersji, bądź w bardziej wydajniej formie. :)

wtorek, 2 lipca 2013

Matowy błyszczyk

Dziś pozwolę sobie trochę objechać naszą kobiecą naturę, za to, że czasem przysparza niepotrzebnych emocji, irytuje otoczenie i nas same. Jestem kobietą i kocham nią być, ale często zazdroszczę facetom jasnych połączeń w ich głowach, logiki w myśleniu, prostoty przekazu, nazywania rzeczy po imieniu i tych box'ów w głowach w których umieszczają konkrety. Oczywiście, żeby nie było - czasem te ich proste linie są zbyt krótkie, jest ich zbyt mało, żeby uczynić z nich chodzące ideały, ale ileż łatwiej im jest w niektórych sytuacjach...

Nie będę się rozwodzić na temat relacji damsko-męskich, bo to temat rzeka, zwłaszcza w kontekście różnic w funkcjonowaniu umysłu (-co prawda to jeden z moich ulubionych tematów), ale skupmy się na czymś bardziej przyziemnym, co właściwie skłoniło mnie do napisania tego posta.

Zakupy. Jako, że to blog skupiony na kosmetykach i makijażu porozmawiajmy o tychże wyborach.
Nawet sobie nie zdawałam sprawy jak często wchodząc do sklepu czegoś chcemy, ale nie wiemy czego! Ba, czasem nawet wydaje się nam, że jest inaczej, ale nie zdajemy sobie sprawy, że oczekujemy rzeczy niemożliwych! Nie potrafimy sprecyzować, określić naszych faktycznych potrzeb! Skąd moje założenie? Oto kilka przykładów wziętych z życia salonu z kosmetykami:

"-Chciałabym matujący podkład i żeby rozświetlał moją twarz."
 ...hm - jeśli coś jest matowe, to nie odbija światła i tym samym nie rozświetla. To jak głośna cisza - O ile poetycko brzmi nieźle, w praktyce jest zaprzeczeniem, absurdem, nie istnieje! Co autorka pomysłu miała na myśli?

"matowy błyszczyk.." - jak wyżej! tu nawet sama nazwa określa cechę kosmetyku. Błyszczyk się błyszczy! Wystarczy chwilkę się zastanowić czego tak na prawdę potrzebujemy? Może matowej pomadki, a może błyszczyka bez drobinek..

Skoro już jesteśmy przy pomadkach:
"-chciałabym pomadkę, taką w kolorze moich ust...
- balsam?!
- nie, nie! koniecznie pomadkę, ale żeby naturalnie wyglądała!
- ... bardzo proszę..
- ...ojej, nie, no ale tej nie widać!"
... zazwyczaj głupieję w takich sytuacjach.. dlaczego miałaby rzucać się w oczy, skoro miała być w kolorze ust i wyglądać naturalnie? Może chociaż miała być ciemniejsza, bądź jaśniejsza od koloru ust? To już jakiś konkret! A może jednak balsam?

  Następny przykład:
" -Potrzebuję jakiegoś kolorowego cienia na powieki. Zwykle używam brązów, ale chcę to zmienić!
 - to może pójdziemy w szarości? (tu zwykle uzasadniam mój pomysł i proponuję położenie cienia na powieki, co by pani przekonała się, że może dobrze wyglądać w szarościach)
- nieee..
- granat, błękit?
- nie, za mocne - ponownie przekonuję, że niekoniecznie... napotykam opór,
- fiolety? ładnie podkreślą kolor pani oczu?
- nie, nie lubię fioletów..
- oranż, koral? na lato fantastyczne kolory, wcale oczy nie będą wyglądały na zmęczone, proszę spróbować!
- chyba pani zwariowała!"
....itd.
  w rezultacie, w najlepszym wypadku Pani wychodzi z kolejnym brązowym cieniem... Pytanie za 100punktów - czego chciała ta Pani? Może kolejnego brązowego cienia, a może poprawy humoru jakimkolwiek zakupem, albo zabicia czasu, jakiegoś małego eksperymentu, ale na pewno nie zmiany..

Jeśli mamy suchą skórę, zwykle chcemy, żeby wyglądała na bardziej nawilżoną, czyż nie?  Lepszy efekt wizualny, nie mówiąc o komforcie. Dotąd logiczne? To po co nam za wszelką cenę puder i to jeszcze matujący? Sucha skóra, suchy puder.. Kto powiedział, że całkiem matowa skóra wygląda dobrze?

Zdarza nam się bez zastanowienia powielać schematy w wielu dziedzinach i mam wrażenie, że gdybyśmy miały większe zdolności logicznego myślenia, nawyk zastanawiania się nad swoimi potrzebami łatwiej by nam było dokonywać trafnych wyborów. 
Ile zaoszczędziłybyśmy czasu, pieniędzy, energii i nieporozumień, gdybyśmy sprawniej określały nasze potrzeby i to nie tylko w sferze zakupów. Nie musimy być oczywiście alfą i omegą, warto pytać, korzystać z wiedzy i doświadczenia innych, popełniać nieświadome błędy też nie jest grzechem, ale opierajmy się realnie o swoje potrzeby, wówczas nie będziemy szukały gruszek na wierzbie. ;)

środa, 6 lutego 2013

Podkłady MAC (część 1)

O MAC'owych podkładach nagrałam już filmik, a dla tych, którzy wolą czytać niż mnie słuchać, oto ten post (część1): ;)
Słowem  wstępu:

W podkładach, korektorach i pudrach MAC'a można spotkać rożne określenia odcieni i tonacji.

NC - oznacza "neutral cool", czyli kosmetyk z większą ilością żółtych pigmentów, dla skór żółtawych, oliwkowych;
NW - "neutral warm" - większa ilość czerwonych pigmentów, dla skór bardziej różowych;
C - "cool" bardziej chłodne odcienie, żółtawe (j.w.)
N - "neutral" - uniwersalne
Oprócz literek określenie koloru uzupełnia cyferka, - im wyższa, tym ciemniejszy odcień, np NC15, NC20, NC25, itd.

W kosmetykach, które nie zmieniają koloru karnacji, lekko kryjących lub półtransparentnych można spotkać określenia "light, medium, dark, itd", co "po naszemu" oznacza - jasne, średnie, ciemne itd ;). W przypadku podkładu Matchmaster zastosowano określenie odcieni samymi cyframi, ponieważ mimo średniego krycia dopasowuje się do tonacji twarzy - najjaśniejszy to 1, a najciemniejszy -10.

Dziś odsłona dwóch produktów:

Studio Moisture Tint SPF 15, 

Pojemność: 40ml
Cena: 140pln
Konsystencja: lekka, kremowa
Krycie: lekkie
Wykończenie: naturalne
Najlepszy dla skóry: suchej, odwodnionej, dojrzałej, wrażliwej Kolorystyka: light, medium, medium plus, medium dark, dark, dark plus, deep dark
Najlepsza aplikacja: palce

Jest to przede wszystkim nawilżający, odżywczy krem, który subtelnie wyrównuje koloryt skóry. Zawiera pochodne witaminy C i E i ekstrakt z liści aloesu. Dobry zarówno dla skór dojrzałych jak i dla zaczynających przygodę z kosmetykami kolorowymi nastolatek. Świetny na lato.

Face And Body foundation

Pojemność: 50ml, 120ml
Cena: 124pln, 148pln
Konsystencja: płynna, rzadka
Krycie: lekkie do średniego
Wykończenie: naturalne
Najlepszy dla skóry: suchej, mieszanej, wrażliwej, dojrzałej
Kolorystyka: od C1 do C7 (chłodne odcienie), od N1 do N9 (odcienie naturalne)
Najlepsza aplikacja: płaski pędzel

Podkładem można pokryć twarz i ciało, świetny na pokazy mody i przed obiektyw, gdzie potrzebny jest naturalny wygląd. Fajny dla facetów! :) Można budować mocniejsze krycie kolejnymi warstwami. Kiedy wyschnie dobrze trzyma się skóry i nie podkreśla zmarszczek.

a tu filmik:


czwartek, 17 stycznia 2013

Podrasowane ciuchy

Zdarza Wam się zmieniać gotowe ubrania jakimiś nowymi detalami? Czasem ciuch dostaje swoje nowe życie urozmaicony czymś czego wcześniej nie zawierał. To coś jak makijaż na ludzkiej twarzy! :) Ja ostatnio podążając za ćwiekową modą wzbogaciłam gładki czarny sweter całkiem sporymi srebrnymi ćwiekami. Umieściłam je w roli pagonów, żeby miękki, grzeczny sweterek wyglądał bardziej drapieżnie i stylowo. Zabawa jest o tyle ciekawsza, że ćwieków nie trzeba instalować na stałe, zatem opcji zmian mamy nieskończenie wiele. Ozdoby, które widać na zdjęciach zakupiłam w River Island (10szt/29zl), były też w wersji "złotej". Założę się jednak, że w necie, na allegro znajdzie się bardziej ekonomiczna alternatywa. Jakby ktoś miał ochotę na sweter - tk maxx - 50zł.


 





czwartek, 10 stycznia 2013

Kolorowe kredki w kosmetyczce noszę...

Chcę Wam dziś przedstawić kilku z moich MAC'owych ulubieńców. Kredki Pearlglide. Są czymś co uratuje każdy nudny makijaż. Mogą też same stanowić gwóźdź programu przy akompaniamencie masakry i lekkiego podkładu. Są wyjątkowo miękkie, wyjątkowo trwałe, w wyjątkowych kolorach i z mega wyjątkowymi drobinkami. Uwielbiam je! Na stronie MAC'a znajdziecie pełną gamę kolorystyczną. Cena 74pln.



niedziela, 6 stycznia 2013

Pharmaceris daje radę!

Muszę przyznać, że ta marka coraz milej mnie zaskakuje. Od dłuższego czasu używam peeling enzymatyczny - Puri-Sensipil, a całkiem niedawno wpadła do mojej łazienki pianka myjąca Puri-Sensilium. Oba produkty sprawdzają się rewelacyjnie na mojej wrażliwej skórze, ale po kolei...





Peeling. Tubka zawiera 50ml lekkiej, delikatnie żelowej, bezzapachowej substancji i kosztuje około 30zł. Ale produkt zdecydowanie wart jest swej ceny! Łatwo się rozprowadza i jak przystało na peeling enzymatyczny nie zawiera ścierających drobinek, dlatego wrażliwe, skłonne do podrażnień skóry powinny go pokochać. Efekty są subtelne, buzia jest gładsza, bardziej sprężysta - mam wrażenie, i ukojona. Nie spodziewajcie się dogłębnego oczyszczenia i wyrównania wszystkich nierówności na skórze, ale poprawa jest. Muszę dodać, że produkt jest bardzo wydajny! Zwłaszcza, że stosuje się go raz na tydzień. Sposób użycia na szczęście nie zabiera cennego czasu. Ja np. nakładam go przed wejściem do wanny i spłukuję w trakcie kąpieli, po 5 min. Żadnego czekania!






Pianka. Jak tylko ją zobaczyłam od razu skojarzyłam ją z aloesową pianką do mycia twarzy z The Body Shop'u (więcej o niej tutaj). Od opakowania, po działanie. Co prawda ta nie jest aloesowa, ale w działaniu bardzo podobna. Delikatnie myjąca, lekka, wydajna, właściwie bez zapachu. Usuwa makijaż i nie podrażnia skóry. Przeznaczona dla wrażliwców i alergików, czyli dla mnie rewelacja! Do tego pewnie w Polsce będzie łatwiej dostępna, jako że linię aloesową w TBS'ie wycofano. Pojemność jest większa - 150ml, za cenę około 30zł. Me like it! ;)



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Włosów szum, ptaków śpiew... ;)


Pozostając w klimacie wakacji… Słońce i słona woda nie sprzyjają utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia ani naszej skóry, ani włosów.

Pogadajmy dziś o włosach! Wspominałam już jaki szampon i odżywka są dla mnie optymalne, ale ja oczywiście nadal nie poprzestaję poszukiwać i testować.

Moje włosy są cienkie i delikatne, myję je codziennie, inaczej mam wrażenie, że wyglądają nieatrakcyjnie i zaczynają się przetłuszczać. Właściwie od roku ich nie farbuję, ale kiedyś rozjaśnione balejażem pasma nadal zajmują około 50% objętości włosów. Takie ombre! ;) Postanowiłam przed wakacjami bardziej o nie zadbać i przez około 3 miesiące dość konsekwentnie odżywiałam je „od środka” łykając kapsułki Capivit na włosy i paznokcie. Wybaczcie brak zdjęcia opakowania, ale myślę, że w każdej aptece będą wiedzieć o co chodzi ;)  Muszę przyznać, że zauważyłam… no, może nie spektakularny efekt, ale poprawę kondycji moich piórek. 

Poza tym zaopatrzyłam się w maskę na słońce „Life Tex – sun mask” pod banderą Wella professionals. Gęsta konsystencja, rewelacyjny zapach jak z salonu fryzjerskiego, nie obciąża włosów, niesamowicie ułatwia rozczesywanie i mam nadzieję, że chroni przed słońcem. Za 150ml produktu w wygodnym opakowaniu z pompką zapłaciłam około 20zł w Warszawskim TK Maxx. Maskę nakłada się na umyte i lekko osuszone ręcznikiem włosy, pozostawia na 5 do 10 minut, a potem spłukuje. Przy ciągłej ekspozycji włosów na ostre słońce – patrz: tydzień w Chorwacji używałam jej co 2 dzień, przy miejskim funkcjonowaniu w czasie lata – raz na tydzień. 


Termin przydatności do użycia to 12 miesięcy, ale niestety produkt dość szybko znika i przewiduję, że wystarczy tylko na jeden letni sezon. Ale przyznam szczerze, że w przyszłym roku chętnie powtórzę ten zakup, jeśli nic innego bardziej mnie nie skusi. 

Skoro jesteśmy przy nawilżaniu włosów... – dostałam do przetestowania szampon i odżywkę Pharmaceris do włosów suchych, -czyli nie dla mnie ;) Mimo wszystko zaryzykowałam i kilka razy użyłam specyfików. Moje włosy przyjęły to z pokorą a nawet z przyjemnością, ale po 2, 3 myciach zauważyłam, że są zbytnio „nawilżone”. Co ciekawe nie straciły na objętości, ale wyglądały tak, jakbym nie zmyła z nich dobrze odżywki. Zaciekawiło mnie to tym bardziej i zaczęłam się zastanawiać jak o działa na włosach suchych, czyli de facto zgodnie z prznaczeniem? 

-Namierzyłam ofiarę, króliczka doświadczalnego – Ewelindę, której zazdroszczę burzy długich, grubych i mocnych kudłów! ;) Mankament jej włosów jest taki, że są suche i wymagają mocnych środków nawilżających, żeby wyglądały pięknie. Butelki Pharmaceris’a, powędrowały do Eweliny i po kilku myciach poprosiłam ją o opinię. Oto ona:

"Szampon.
Dosyć nawilżający, sprawia, że włosy są miłe, łuski zamknięte – tak jak lubię!
Pieni i rozprowadza się bardzo fajnie.

Odżywka.
Bardzo nawilżająca, ułatwia rozczesywanie, ładnie pachnie, dosyć szybko i łatwo się spłukuje.
Pozostawia uczucie gładkości na włosach.

Ogólnie jak dla mnie to produkty są za słabe, bo ja potrzebuję masek, - nie odżywek, ale jak na średnią cenę (domyślam się, że taką właśnie mają ), to spisują się całkiem nieźle.
"

Dziękujemy Ci Mazi! ;)

Cena szamponu to około 22zł/250ml, odżywki około 23/250ml. Produkty dostępne między innymi w aptekach.


piątek, 10 sierpnia 2012

Rewelacje na wakacje cz.II



Co jeszcze zabrałam ze sobą na urlop? Oczywiście ochronę całego mojego ciała przed słońcem. Tu padło na Lirene – balsam nawilżająco-odżywczy z SPF30. Balsam, jak balsam – przede wszystkim chronił skutecznie, wodoodporny, rozprowadzał się bez zarzutów, nie kleił, dość szybko się wchłaniał, jedyne czego mi zabrakło to tego specyficznego słonecznego zapachu kremu do opalania. Zapach był, bardzo delikatny, ale takiego zwykłego nawilżającego balsamu L  Cena około 13zł za 200ml. 





Miłym zaskoczeniem pod względem konsystencji okazała się emulsja mineralna z SPF50+. -Zapach w zaniku – z resztą zgodnie z założeniem producenta, wodoodporna formuła rozprowadzała się rewelacyjnie jak na kosmetyk z tak wysokim faktorem i nie zostawiała białego filmu na skórze. Cena  około 12zł za 100ml.






Muszę przyznać, że dzięki tym kosmetykom uniknęłam na tym wyjeżdzie poparzenia słońcem, ale na wszelki wypadek zabrałam ze sobą coś na „po opalaniu”. Coś co już raz mi pomogło, kiedy zachłystnęłam się pierwszymi promieniami słońcea jakiś czas przed urlopem. Pordażnioną słońcem skórę ukoiło mleczko z Lirene „ratunek po przedawkowaniu słońca”. 5% D-pantenolu i 1% alantoniny przyniosło ulgę zaczerwienionym plecom. Kosmetyk rozprowadza się równie łatwo jak poprzednie, równie znikomo pachnie, równie łatwo się rozprowadza i do tego cudownie koi. Cena około 10zł za 150ml. Chwilowo słońce nas nie rozpieszcza, ale lato jeszcze trwa. Udanych urlopów!


środa, 8 sierpnia 2012

Rewelacje na wakacje cz.I


Nazbierało mi się trochę kosmetyków, które grzecznie i cierpliwie czekają aż dostaną szansę zaspokojenia moich potrzeb. Tuż przed wyjazdem na urlop dałam nura do pudełka w którym mieszkają owe specyfiki, żeby znaleźć coś na wyjazd.

Słońce, morze, namioty- Chorwacja! :D Czego potrzeba mojej skórze na takie wakacje?  Zdecydowanie odpoczynku od makijażu; nawilżenia; ochrony przed podstępnym promieniowaniem i ewentualnie wyrównania kolorytu twarzy dla mojego lepszego samopoczucia, bo w końcu nie byłam na bezludnej wyspie! ;) Wszystko ma być łagodne, kojące, łatwe i szybkie do nałożenia, a wiec najlepiej zawarte w jednym opakowaniu. Tym bardziej, że miejsce w bagażu kosmetyki musiały ustąpić innym gadżetom, takim jak: maska do pływania, buty do wody, śpiwór, latarka i zupki chińskie. 


 Z pudełka wygrzebałam hypoalergiczny krem nawilżający do twarzy Sensigenic od Dr. Ireny Eris dla nadreaktywnej skóry wrażliwej. Krem do tego jest koloryzujący, odrobinę matujący i zawiera SPF20! Na moje potrzeby to całkiem ok! Jest lekki, subtelnie wyrównuje koloryt cery, ma przyjemny, delikatny zapach i poręczne opakowanie z pompką. Kremowa, wydajna konsystencja łatwo rozprowadza się na twarzy. Czego chcieć więcej?! Na urlop bez makijażu okazał się rewelacyjną alternatywą. Można by go porównać do kremów typu B.B. ale przyznam szczerze, że jedyny taki krem z jakim miałam do czynienia (Garnier’a) nie dorasta mu do pięt. Garnier świeci się, maże, pachnie zbyt intensywnie jak na mój gust, ...no nie pokochałam go! Do tego nie pamiętam jak wysoki ma filtr, bo wyrzuciłam papierowe pudełko a na tubce producent zaoszczędził mi tej informacji. 


 
 Cena Sensigenic… no dobra… nie jest niska około 70zł za 30ml, ale wygoda i jakość niestety zwykle kosztują. Termin przydatności po otwarciu 9 miesięcy. No i to opakowanie.. odrobina luksusu! 
:)