Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Ubrać faceta...

...nie jest łatwo. Zazwyczaj przywiązani do swoich "Top 5" (dwa t-shirt'y, para jeansów, bluza, spodnie dresowe) nie często sięgają po coś, co nie przypomina tego, co mają już w szafie. Co jakiś czas jednak ich nachodzi na zmianę! Zdarzało mi się już kilka razy usłyszeć od moich kolegów "chodź ze mną na zakupy, muszę coś zmienić! - ale co? - wszystko?!" ...Lubię to! :)

Zanim zaczniemy bawić się w stylistki warto poszukać inspiracji w necie -głównie dla siebie samej. Pokazywanie stylizacji zainteresowanemu może zaowocować stwierdzeniem "..to jest pedalskie!" i lipa! -Skojarzy mu się ciuch z gościem ze zdjęcia, który miał za bardzo wystylizowaną fryzurę i pozamiatane! Pomyślcie w czym byście widziały faceta, zważywszy na jego potrzeby. Inspirujmy się, ale nie kopiujmy! To, co normalne na ulicach np. Londynu, czy Paryża dla naszych ziomków może być sporym szokiem, ale nie zaszkodzi kierować się trendami. Nie zrażajcie się stwierdzeniem "różowego nigdy nie założę!" Jeśli dobrze pokierujecie całą akcją, może zmienić zdanie. W końcu chciał coś zmienić i nie wiedział jak, dlatego Wy nie możecie dać się ograniczać. Ostatecznie różowy możecie nazwać fioletowym, lub pomarańczowym- faceci to w końcu daltoniści ;)

Warto też poznać kilka zasad stylizacji, wiedzieć np. co z figurą robią pionowe pasy, przeszycia a co poziome cięcia, krótsze nogawki itp.? Określmy też proporcje męskiego ciała i ogólną sylwetkę. Wysokiego, bardzo szczupłego chłopaka nie ubierajmy w czarne rurki i za krótki przylegający ciemny t-shirt z długimi rękawami, a misia z brzusiem w poziome biało-granatowe pasy, chyba, że jeden ma być pająkiem, a drugi bosmanem z Akademii Pana Kleksa. 

Kolory. Ogólna zasada - jasne poszerza, ciemne wyszczupla - nic nowego, rownież w modzie męskiej. Warto pamiętać o akcentach. Dość monotonną stylizację mogą fajnie ożywić akcenty kolorystyczne np. buty, czy choćby nadruk na koszulce.

No i jednak nic na siłę, facet ma się czuć dobrze, wygodnie, ma się sobie podobać! Inaczej zakupy zalegną w szafie, albo wrócą do sklepu, jeśli zostały zrobione tylko dla Waszej przyjemności. Satysfakcja żadna. 

Wybierzcie taki sklep w którym znajdziecie możliwie najwiecej fajnych ciuchów. Łażenie od sklepu do sklepu, zmienianie ciuchów i przebieralni powali na łopatki największego twardziela. To znoszą tylko kobiety. Czas. - Najlepiej wtedy, kiedy w sklepie jest mały ruch- inaczej możliwa jest niepotrzebna irytacja z powodu kolejki do przymierzalni i ogólnego zamieszania. 

Wszystko już wiemy? A więc, do dzieła!
Początki mimo wszystko zwykle są trudne, oni niby chcą zmian, a jak im się pokaże coś innego, to się zaczyna: "taki kolor? taki rękaw? taki materiał?"
My kobiety wiemy, że nie każdy ciuch dobrze wygląda na wieszaku, problem w tym jakich użyć argumentów, żeby facet zechciał go w ogóle przymierzyć? Trik jest bardzo prosty: na sześć ciuchów, które możecie wziąć do przymierzalni wybieracie trzy podobne do tych, które już ma, to jest tzw. bezpieczny wybór. Od niechcenia do kompletu dorzucacie jeszcze te, w które same chcecie go ubrać. Zaczynamy od tych bezpiecznych. W przymierzalni - tylko komplementy - "To i to jest super! Ale takie już masz... - szkoda kasy!" (ekonomia to bardzo dobry argument) "..a jeszcze to zobacz.." - I zostawiacie go na chwilę z zupełnie nowym ciuchem, a w tym czasie sprytnie zamieniacie bezpieczne ciuchy na kolejne z tych, których sam by nie wybrał, oczywiście tak, żeby wszystko do siebie pasowało. Jeśli widzicie korzystną zmianę, a on jeszcze nie jest przekonany, czas na kolejną porcję argumentów/komplementów: "wyglądasz w tym bardziej męsko!", "O kurde, jaki masz zgrabny tyłek!", "Przypakowałeś ostatnio?!" -Działa! ;) Facetom zwykle ciężko sobie wyobrazić jak przymierzane spodnie będą wyglądały z marynarką, która wisi u nich w szafie, dlatego opłaca się ubrać go od stop do głów, żeby zobaczył całość, łącznie z butami. Najprawdopodobniej zakupi cały komplet.  

Ja dziś spędziłam z kumplem 1,5h na męskim dziale Zary. Po wstępnych oględzinach ciuchów i moich propozycjach usłyszałam "jeansowa koszula!? -Obciach!", "Złote spodnie???" "Granatowy sweter jest dla dziadków!"
...przy kasie pani spakowała i "złote" spodnie i jeansową koszulę i kilka innych rzeczy. Granatowy sweter pewnie poczeka do jesieni, ale nagle przestał być dziadkowy.. A to jedna ze stylizacji Lecha, którego zastałam w burej koszulce i jeansach. Na wiosnę zapragnął trochę koloru i "innych ciuchów"! Leszek czuje się młodo choć naście lat skończył już jakiś czas temu... ;) Właśnie dlatego zamiast młodzieżowej wariacji na temat tęczy postawiłam na kontrastowe zestawienie dwóch kolorów. Po męsku, modnie i na luzie.

Powodzenia kobiety! ;)



wtorek, 2 lipca 2013

Matowy błyszczyk

Dziś pozwolę sobie trochę objechać naszą kobiecą naturę, za to, że czasem przysparza niepotrzebnych emocji, irytuje otoczenie i nas same. Jestem kobietą i kocham nią być, ale często zazdroszczę facetom jasnych połączeń w ich głowach, logiki w myśleniu, prostoty przekazu, nazywania rzeczy po imieniu i tych box'ów w głowach w których umieszczają konkrety. Oczywiście, żeby nie było - czasem te ich proste linie są zbyt krótkie, jest ich zbyt mało, żeby uczynić z nich chodzące ideały, ale ileż łatwiej im jest w niektórych sytuacjach...

Nie będę się rozwodzić na temat relacji damsko-męskich, bo to temat rzeka, zwłaszcza w kontekście różnic w funkcjonowaniu umysłu (-co prawda to jeden z moich ulubionych tematów), ale skupmy się na czymś bardziej przyziemnym, co właściwie skłoniło mnie do napisania tego posta.

Zakupy. Jako, że to blog skupiony na kosmetykach i makijażu porozmawiajmy o tychże wyborach.
Nawet sobie nie zdawałam sprawy jak często wchodząc do sklepu czegoś chcemy, ale nie wiemy czego! Ba, czasem nawet wydaje się nam, że jest inaczej, ale nie zdajemy sobie sprawy, że oczekujemy rzeczy niemożliwych! Nie potrafimy sprecyzować, określić naszych faktycznych potrzeb! Skąd moje założenie? Oto kilka przykładów wziętych z życia salonu z kosmetykami:

"-Chciałabym matujący podkład i żeby rozświetlał moją twarz."
 ...hm - jeśli coś jest matowe, to nie odbija światła i tym samym nie rozświetla. To jak głośna cisza - O ile poetycko brzmi nieźle, w praktyce jest zaprzeczeniem, absurdem, nie istnieje! Co autorka pomysłu miała na myśli?

"matowy błyszczyk.." - jak wyżej! tu nawet sama nazwa określa cechę kosmetyku. Błyszczyk się błyszczy! Wystarczy chwilkę się zastanowić czego tak na prawdę potrzebujemy? Może matowej pomadki, a może błyszczyka bez drobinek..

Skoro już jesteśmy przy pomadkach:
"-chciałabym pomadkę, taką w kolorze moich ust...
- balsam?!
- nie, nie! koniecznie pomadkę, ale żeby naturalnie wyglądała!
- ... bardzo proszę..
- ...ojej, nie, no ale tej nie widać!"
... zazwyczaj głupieję w takich sytuacjach.. dlaczego miałaby rzucać się w oczy, skoro miała być w kolorze ust i wyglądać naturalnie? Może chociaż miała być ciemniejsza, bądź jaśniejsza od koloru ust? To już jakiś konkret! A może jednak balsam?

  Następny przykład:
" -Potrzebuję jakiegoś kolorowego cienia na powieki. Zwykle używam brązów, ale chcę to zmienić!
 - to może pójdziemy w szarości? (tu zwykle uzasadniam mój pomysł i proponuję położenie cienia na powieki, co by pani przekonała się, że może dobrze wyglądać w szarościach)
- nieee..
- granat, błękit?
- nie, za mocne - ponownie przekonuję, że niekoniecznie... napotykam opór,
- fiolety? ładnie podkreślą kolor pani oczu?
- nie, nie lubię fioletów..
- oranż, koral? na lato fantastyczne kolory, wcale oczy nie będą wyglądały na zmęczone, proszę spróbować!
- chyba pani zwariowała!"
....itd.
  w rezultacie, w najlepszym wypadku Pani wychodzi z kolejnym brązowym cieniem... Pytanie za 100punktów - czego chciała ta Pani? Może kolejnego brązowego cienia, a może poprawy humoru jakimkolwiek zakupem, albo zabicia czasu, jakiegoś małego eksperymentu, ale na pewno nie zmiany..

Jeśli mamy suchą skórę, zwykle chcemy, żeby wyglądała na bardziej nawilżoną, czyż nie?  Lepszy efekt wizualny, nie mówiąc o komforcie. Dotąd logiczne? To po co nam za wszelką cenę puder i to jeszcze matujący? Sucha skóra, suchy puder.. Kto powiedział, że całkiem matowa skóra wygląda dobrze?

Zdarza nam się bez zastanowienia powielać schematy w wielu dziedzinach i mam wrażenie, że gdybyśmy miały większe zdolności logicznego myślenia, nawyk zastanawiania się nad swoimi potrzebami łatwiej by nam było dokonywać trafnych wyborów. 
Ile zaoszczędziłybyśmy czasu, pieniędzy, energii i nieporozumień, gdybyśmy sprawniej określały nasze potrzeby i to nie tylko w sferze zakupów. Nie musimy być oczywiście alfą i omegą, warto pytać, korzystać z wiedzy i doświadczenia innych, popełniać nieświadome błędy też nie jest grzechem, ale opierajmy się realnie o swoje potrzeby, wówczas nie będziemy szukały gruszek na wierzbie. ;)